Strona główna -> Wydarzenia -> Meklemburgia kraina róż?

<-powrót

Wydawać by się mogło, że Meklemburgia ze swoim stosunkowo surowym klimatem nie jest miejscem dla intensywnej hodowli róż - rośliny bardzo pięknej, szlachetnej, ale też delikatnej i wymagającej. Tymczasem, podczas naszej wrześniowej podróży można było zaobserwować coś zgoła odmiennego. Zafascynowana zabytkami i otaczającym krajobrazem, choć sąsiadującej z Polską, to jednak dla znacznej części nasze grupy obcej krainy, dopiero po pewnym czasie spostrzegłam, że róże towarzyszą Meklemburczykom praktycznie na każdym kroku. Jadąc przez wsie i miasteczka, trudno było znaleźć przydomowy ogródek, w którym nie rósłby chociaż jeden krzak. Z jednej strony rozparte na przypałacowych klombach  i w gazonach, jako element przemyślanej kompozycji ogrodowej, z drugiej nieśmiało przytulone do zachowanych średniowiecznych murów miejskich , czy wspinające się po elewacjach zabytkowych kamienic stanowią wyjątkowy i spójny dla całej Meklemburgii akcent roślinny, który we wrześniu pysznił się feerią barw i gatunków. Chwilami, jak na przykład w Putbus zwanego również Rose Town można było odnieść wrażenie, że to gatunek rośliny municypalnej, odgrywającej wyjątkową rolę w tym białym mieście ogrodzie, pachnącym różami . Nawet wśród kredowych urwisk Rugii, w miejscach często smaganych wiatrem i deszczem można było spotkać te pięknie kwitnące krzewy Trudno stwierdzić, czy to przypadek, czy też świadoma miłość Meklemburczyków do różanych krzewów sprawia, że można je tam spotkać na każdym kroku. Jest to jednak na tyle mocny i powtarzalny akcent   w otaczającym krajobrazie, że nie sposób go pominąć.


 Hanna Mackiewicz